Zioła są w modzie

Dary Natury znam od lat, a ich produktów używam w mojej kuchni na co dzień. Nie jestem odosobniona: w tym roku firma została laureatem badania konsumenckiego w kategorii Zdrowa Żywność. Przypadło im zaszczytne wyróżnienie jako Ulubionej Marki Polaków. Teraz miałam okazję osobiście odwiedzić Ziołowy Zakątek, skąd pochodzą zioła i przyprawy, jakie regularnie kupuję.

Rozmawiała: Ewelina Lewkowicz-Żmojda

Fot. Ewelina Lewkowicz-Żmojda

 

Błędnie założyłam, że w październiku bez problemu uda się zarezerwować pokój, by w Ziołowym Zakątku pobyć dłużej, pooddychać świeżym powietrzem, poczuć ducha tego miejsca. Okazało się, że wszystkie ze 150 miejsc noclegowych są zajęte! Biorę to za najlepszą rekomendację i zachętę, by wrócić tu wiosną.

Z Mirosławem Angielczykiem – właścicielem i spiritus movens firmy Dary Natury, umówiłam się od razu po jego powrocie z targów w Moskwie.

Jak było w Rosji?

Zainteresowanie ogromne. Polacy mogą wiele nauczyć ludzi ze Wschodu. Naszą i ich świadomość produktów ekologicznych dzieli przepaść.

Gratuluję zdobycia tytułu Ulubionej Marki Polaków.

Dziękuję. Mamy największy udział w Polsce jeśli chodzi o produkty zielarskie i ekologiczne, więc chyba dobrze nam to wychodzi.

Plany na przyszłość?

Rozwijamy się w kierunku przetwórstwa warzyw i owoców. Korzystamy z surowców od lokalnych rolników. Przygotowujemy też gamę produktów, które dawniej spożywano głównie w czasie głodu. Po dokładnym zbadaniu okazuje się, że są to superprodukty! Sięgamy więc do korzeni. Posiadam duży księgozbiór starych książek, rozmawiam z tutejszymi ludźmi.

Jakie to będą produkty?

Dajmy na to żołądź, który sprzedajemy od lat jako nasz miejscowy surowiec. Na początku miał być ciekawostką. Natknąłem się na niego przez opowieści starszych ludzi. Po wojnie parzono tu z niego kawę. Potem znalazłem w książkach informację, że w wielu krajach jedzono niegdyś różne produkty z mąki żołędziowej. Zbadaliśmy ją i okazało się, że ma ona niezwykłe zbilansowany skład. Jeśli chodzi o zawartość makro- i mikroelementów, to w większości jest ich 10 razy więcej niż w mące ze zbóż. Chcę też robić mąkę z kłączy perzu, która zawiera do 40 proc. węglowodanów.

Do gamy przypraw zamierzamy wprowadzić rośliny, których się używało, zanim do nas trafiły te importowane z cieplejszych krajów. Ludzie musieli sobie przecież jakoś radzić. Obecnie prowadzimy selekcję rośliny, która kiedyś zastępowała goździki. Chcemy pokazać, że w naszej florze takie gatunki także można znaleźć i wykorzystać.

Jak się przekuwa pasję w biznes?

Po drodze było wiele ciężkich chwil i człowiek by zrezygnował, gdyby nie pasja. Zaczynałem od przysłowiowej jednej deski. Przez pierwszy rok sam zbierałem zioła, około 300-500 kg. W tej chwili to jest 300 tys. ton. Upór, wytrwałość, niepoddawanie się w cięższych momentach. Pasja nadal jest żywa.

Dary Natury to nie tylko biznes i produkcja, ale także edukacja przyrodnicza. To Wasza misja?

Tak. W Ziołowym Zakątku uświadamiamy klientów, że zioła były ważne i takie pozostaną. Zawsze powtarzam, że powinniśmy znać podstawowe rośliny, by w razie trudnych chwil wiedzę tę wykorzystać. Robimy tu szkolenia dla zbieraczy ziół, także szkolenia rolników, jak mają je uprawiać. Prowadzimy zielone szkoły dla dzieci i młodzieży. Kiedyś trudno było namówić kogokolwiek na zajęcia edukacyjne o zielarstwie. Przez dwa-trzy lata bezskutecznie zapraszaliśmy różne grupy do siebie. Teraz zainteresowanie jest ogromne i szkoły same się zgłaszają. Zioła są w modzie.

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *