Z dala od błysku fleszy

Magdalena Berus uchodzi za jedną z najzdolniejszych aktorek młodego pokolenia. Zdobyła uznanie dzięki rolom w „Bejbi blues” i „Nieulotne”. Teraz możemy ją oglądać w drugim sezonie serialu HBO „Pakt”. Magda nie ma parcia na szkło, jest dyskretna… intryguje.  

Jak sobie radzisz z tą częścią swojej pracy, która wiąże się z obecnością w mediach, udzielaniem wywiadów, bywaniem na branżowych imprezach? Ile kosztuje Cię to emocjonalnie?

Wydaje mi się, że moja obecność w mediach jest raczej sporadyczna. Dozuję sobie ten obowiązek bywania na branżowych imprezach, bankietach, festiwalach. Nie potępiam tego, myślę, że wiele osób czuje się bardzo komfortowo w takich okolicznościach, ale zdecydowanie nie jest to miejsce dla każdego. Bardzo ważne było dla mnie uświadomienie sobie tego prostego faktu. Szczęśliwie odkryłam, że takie rzeczy powinni robić ludzie, którzy to lubią i którzy czerpią z tego korzyści.

Zwykło się uważać, że chodzenie na imprezy jest częścią zawodu aktora.

To nadal mnie nie przekonuje, by się tam zbyt często pokazywać. Każdy chyba musi znaleźć swój złoty środek i żyć w zgodzie ze swoją wrażliwością, nawet jeśli czasem to oznacza działanie wbrew czyimś oczekiwaniom. Ja jestem typem osoby, która woli inny rodzaj spędzania czasu niż imprezy, nawet takie wśród znajomych. Co ciekawe, przez długi czas myślałam, że jest odwrotnie. Wielkie było moje zdziwienie, gdy zrozumiałam, że wcale tego nie lubię i nie chcę, a jedynie bardzo mocno starałam się przekonać samą siebie, że jest inaczej.

Impulsem do naszej rozmowy jest Twoja rola w drugim sezonie „Paktu”. Czy mogłabyś przedstawić bohaterkę, którą kreujesz w tym serialu HBO?

Moją bohaterką jest Natalia, dziewczyna, która wyjechała z małej miejscowości po to, by odnaleźć lepsze życie w Warszawie. Jest to ktoś z wielkimi ambicjami, zacięciem i sprytem. Zdecydowanie nie należy do osób, które dochodzą do swoich celów w tradycyjny sposób, czyli poprzez ciężką systematyczną pracę i mozolne wspinanie się po szczeblach kariery. Natalia jest bardziej niecierpliwa, co sprawia, że dosyć szybko udaje jej się zdobyć pracę w ministerstwie. Moja postać jasno wie, czego chce i co należy zrobić, by to osiągnąć, nie godzi się na przeciętność. Oprócz tego, że jest wyjątkowo zdeterminowana, co ją wyróżnia, jest po prostu jedną z wielu dziewczyn, które próbują spełnić swoje marzenia o dostatnim i szczęśliwym życiu w wielkim mieście.

Jak wspominasz współpracę z Marcinem Dorocińskim? Czy dostrzegłaś w Marcinie coś, co różniłoby się od wyobrażenia, jakie miałaś wcześniej na jego temat?

Nie kreuję sobie w głowie wyobrażenia na temat aktorów w oparciu o ich wcześniejsze role czy dokonania. Ciekawe jest to, że każdy z nich ma unikatowe podejście do pracy i każdy emanuje inną energią na planie. Jedni inspirują i są tak otwarci, że można z nich czerpać bez ograniczeń. Inni traktują tę pracę bardzo praktycznie i są raczej skupieni na swoich postaciach niż na wymianie emocjonalnej z partnerem. Marcin Dorociński jest niezwykle profesjonalny i z zegarmistrzowską precyzją dobiera środki, którymi przekazuje swoje emocje i wewnętrzne zmiany bohatera. Poza planem jest miłym, otwartym człowiekiem. Nie ma w nim krzty gwiazdorstwa czy poczucia wyższości nad mniej doświadczonymi aktorami takimi jak ja. Zresztą opinia, że większość aktorów gwiazdorzy, jest bardzo na wyrost. Rzadko się z czymś takim spotykam, najczęściej są to normalni, skromni ludzie. Takim też wydaje się Marcin.

Dlaczego, Twoim zdaniem, warto obejrzeć „Pakt”?

Pakt jest serialem dopracowanym w każdym detalu. Nie ma w nim miejsca na przypadkowe sceny czy dialogi. Fabuła jest tak skonstruowana, by trzymała nas od początku do końca w niepewności. Wydaje nam się, że obserwujemy rzeczywistość, prawdziwe relacje międzyludzkie, szczere gesty i słowa, a okazuje się, że jest to tylko powierzchnia czegoś o wiele głębszego, nieoczywistego. Na każdym kroku pojawiają się jakieś pytania, w końcu tracimy wiarę, że uda nam się na nie odpowiedzieć. Ten serial pokazuje również ciemną stronę ludzkiej natury, którą widzimy na co dzień w sobie, ale najczęściej w innych. Zobaczymy w intymnych szczegółach, co dzieje się ludźmi polityki i biznesu, gdy wygrywa w nich zło.

Czy fakt, że nie ukończyłaś klasycznych studiów aktorskich, skutkuje tym, że więcej kosztuje Cię wchodzenie w postać, a później wychodzenie z niej?

Brak tradycyjnej szkoły aktorskiej ma swoje plusy i minusy. W szkole w Nowym Jorku, w której się uczyłam, najważniejszymi umiejętnościami, nad jakimi pracowaliśmy, było świadome osadzanie się w teraźniejszości i skupianie swoich intencji na partnerze bardziej niż na samym sobie. Widzę, że coraz więcej reżyserów ceni sobie naturalność i brak technicznych „naleciałości”. To daje szansę wybicia się osobom bez wypracowanego rzemiosła aktorskiego. Niektórzy z nich liczą na to, że wszystko można załatwić byciem sobą i osobowością. Jest w tym trochę prawdy, ale brak warsztatu w którymś momencie staje się ograniczeniem. Aktorstwo jest czymś więcej. Wiem, że muszę je wciąż rozwijać, włożyć bardzo dużo pracy, by zbliżyć się do prawdziwego znaczenia tego zawodu. Szkoła aktorska uczy kreowania, korzystania ze swojej wyobraźni i wielu innych środków, z których można stworzyć postać.

Z drugiej strony szlifując warsztat, czasem trudno ocalić naturalność i niewinność.

Moim zdaniem jedno bez drugiego nie może istnieć na dłuższą metę. Jest wiele metod grania, ale w moim odczuciu u podstaw każdej z nich musi leżeć chęć bycia prawdziwym i szczerym. Najciekawsze jest to, że bardzo niewielu reżyserów naprawdę reżyseruje aktorów i prowadzi ich grę, często cała odpowiedzialność za postać spada na barki aktora. W takich sytuacjach warsztat i doświadczenie zawodowe stają się nieocenione. Jeśli chodzi o wychodzenie z roli, to jest to dla mnie tak naturalne, że aż trudno jest mi sobie wyobrazić, jak można mieć z tym problem.

Zdjęcia do serialu powstawały w Twoich rodzinnych stronach na Śląsku. Ile zostało w Tobie z dziewczyny z Rudy Śląskiej po kilku latach mieszkania w Warszawie?

Ruda Śląska jest miejscem, w którym wychowywałam się i żyłam przez 17 lat i mam do niej sentyment. Gdy myślę o tamtych czasach, od razu przypomina mi się gimnazjum na Bykowinie, do którego chodziłam przez pierwsze dwa lata. To był moment, w którym uważałam, że muszę być twarda, nieustępliwa, a nawet okrutna, by przetrwać, bardzo źle się uczyłam. Jak się później okazało, są to cechy, które nie do końca przydają się w życiu. Dokładnie pamiętam moment, gdy poczułam, że zupełnie gubię się w tej mrocznej rzeczywistości i muszę uciekać. Moi znajomi z tamtego gimnazjum myśleli, że przeniosłam się do prywatnej szkoły pod przymusem rodziców, ale to był mój pomysł. Od tamtego czasu chciałam mieć dobre świadectwo, a później pójść na prawo lub, prawie o tym zapomniałam, na teologię.

Czy zapuściłaś już mocne korzenie w Warszawie?  Jak wygląda Twoje stołeczne życie?

Odkąd pamiętam Warszawa była moim wymarzonym miastem, uświadomiłam to sobie, gdy po raz pierwszy tutaj przyjechałam – miałam wtedy może 10 lat. Mieszkam tu dopiero pięć lat, ale czuję, jakby to było od zawsze. Warszawę przemierzam głównie pieszo i bardzo to lubię. Zdarza się rower lub tramwaj, ale jednak chodzenie po mieście to dla mnie najprzyjemniejsza forma przemieszczania się. Dzięki temu mam bardzo bliski kontakt z tym miastem. Są takie miejsca w Warszawie, które mają dobrą, ciepłą energię, niektórych natomiast unikam. Uwielbiam Nowy Świat i Stare Miasto, bez względu na tłumy, które się czasem tamtędy przetaczają.

Czy dostrzegasz jakieś pozytywne strony jesieni?  

Jesień jest czasem spowolnienia i kontemplacji, sugestią, by się zatrzymać. Mimo ponurej aury kryje się w niej dużo dobrego. Gdybym miała wybierać, to pewnie wolałabym, by było cieplej, ale, w gruncie rzeczy, pora roku nie ma dla mnie aż takiego znaczenia. W każdej jest coś pięknego.

Tym, co Cię kręci poza aktorstwem, jest muzyka. Jak realizujesz tę pasję? Czy masz jakieś osiągnięcia na tym polu?

Tworzę muzykę, ale prawie wszystko leży sobie cicho w szufladzie. Cieszę się, że tak jest. Tylko moi najbliżsi są na bieżąco z tym, co powstaje. Piszę dużo tekstów, trochę komponuję i wszystko to nagrywam na prosty program w moim komputerze. Gram również na ukulele. Jedna z moich piosenek pod tytułem „Vanishing kings” została z tej szuflady wygrzebana i pojawiła się w serialu „Druga szansa”.

Na stronie Twojej agencji aktorskiej znalazłem informację, że nie jest Ci obca wspinaczka górska. Czy wciąż uprawiasz ten sport?

Mogłam jej znów zakosztować przy okazji kręcenia klipu do cudownej piosenki Daniela Blooma „How we disappear”, ze wzruszającym tekstem i wokalem Gaby Kulki. Zagrałam w nim zagubioną w czasoprzestrzeni astronautkę. Była to piękna przygoda. Z kameralną ekipą i małym budżetem udało nam się dotrzeć do wielu pięknych miejsc w całej Polsce. Między innymi byliśmy na Śnieżce, na którą musieliśmy w szybkim tempie wspiąć się z pełnym sprzętem filmowym. Zajęło nam to dwie godziny i zdążyliśmy w ostatnim momencie przed magicznym zachodem słońca.

Jak wygląda Boże Narodzenie u Magdy Berus? Czy bierzesz udział w przygotowaniach do świąt?

Święta wyglądają u mnie dosyć typowo. Może wyjątkowym aspektem jest to, że ostatnio spędzamy je w górach, gdzie moi rodzice wybudowali domek. Moja mama bardzo się stara ugotować jak najwięcej jedzenia, spędzamy wszyscy dużo czasu razem, czasem się nudzimy, a czasem śmiejemy. Ja bardzo lubię kupować prezenty i nie jest to dla mnie żaden przykry obowiązek.

Jak w Twojej rodzinie załatwiono sprawę ze świętym Mikołajem?

Bardzo dobrze pamiętam moment tuż po kolacji, kiedy to powinien pojawić się święty Mikołaj z prezentami. Nie wiem, jak to bywało u innych rodzin, ale u mnie podchodziło się do sprawy w dość praktyczny sposób. Rodzice wysyłali mnie i rodzeństwo do łazienki, mówili tylko, że zbliża się Mikołaj i musimy się schować. Siedzieliśmy tam do momentu, gdy wujek lub tata nie krzyknęli z pokoju, że możemy już wyjść. Ekscytacja i radość z prezentów sprawiały, że przymykaliśmy oko na te wszystkie niedopowiedzenia.

Tekst: Andrzej Grabarczuk

Zdjęcia: Kurkotkollektiv

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *