Wracam do równowagi

„Postanowiłam zmienić coś w swoim życiu. Znów potrafię znaleźć czas dla przyjaciół i rodziny, przestałam się truć przetworzonym jedzeniem, nauczyłam się świadomie pracować z oddechem i radzić sobie z natłokiem myśli” – przyznaje Mela Koteluk w rozmowie z Andrzejem Grabarczukiem. Gwiazda estrady opowiada również o swojej miłości do podróżowania i o tym, jak postrzega jesień.

Z czym najbardziej kojarzy Ci się jesień? Jak wpływa na Ciebie ta pora roku?

Pierwsze skojarzenie: z nićmi przędnymi pająków w pogodne dni, z grzybami w lesie, z kolorami mnisich szat. Z jesienią sprawa wygląda u mnie tak, że jako „dziecko lata”, urodzone 3 lipca, w sensie psychofizycznym najlepiej czuję się w okresie wiosenno-letnim. Mając tego świadomość, od dłuższego czasu właśnie na te ciepłe miesiące planuję sobie sprawy, które wymagają ode mnie siły, a tej mam wtedy z nawiązką. Mój stosunek do jesieni zmienił się w ostatnich latach – wcześniej kojarzyła mi się z drastycznie skróconym dniem – jakby wbrew mojej woli, z marznięciem i natłokiem nauki. Nie lubiłam tego. A dzisiaj wygląda to nieco inaczej. Jesień to klubowa trasa koncertowa – muzyka, ludzie i dużo radości. Jestem zmarzluchem, ale dzielnym, bo znalazłam sposób na niską temperaturę. Zaczęłam uprawiać sport i regularnie dogrzewam się w saunach. Zadziałało i przestałam marudzić. Poza tym, jak powszechnie wiadomo, podróże kształcą. Wyprawy do krajów równikowych dały mi do myślenia i pozwoliły docenić naszą pogodową rozmaitość.

2

Nacieszmy się jeszcze chwilę latem, przynajmniej w tej rozmowie. Za Tobą wiele letnich koncertów plenerowych. Jak odnajdujesz się na dużych wydarzeniach? Czy któryś z koncertów, jaki zagrałaś w ostatnich latach, uznałabyś za magiczny?

Na palcach jednej ręki mogłabym wyliczyć te, które z mojej perspektywy magiczne nie były, zazwyczaj z jakichś powodów technicznych. Każdy koncert to duże, emocjonalne wydarzenie, każdy ma swoją wyjątkową atmosferę. Ludzie dają nam energię do grania. Czujemy ją niezależnie od tego, czy gramy na 7-metrowej scenie w klubie, czy na festiwalowej 40-metrowej w plenerze. Zawsze jestem otwarta na to, co się wydarzy, bo muzyka to żywa tkanka.

Czy zdarza się, że otrzymujesz od swoich fanów informację zwrotną, że pod wpływem Twojej muzyki zmieniło się ich życie? Że ktoś podjął ważną decyzję, inspirując się słowami Twojej piosenki?

Wielokrotnie. Na początku byłam zszokowana słysząc, że ktoś rzucił studia lub chłopaka. Tylko że w trakcie rozmowy okazywało się, że to były studia nietrafione i chłopak także. Absolutnie to rozumiem, bo sama reaguję mocno na muzykę. Moim zdaniem na tym właśnie polega jej unikalność. To dziedzina sztuki niezwykle wspierająca jednostkę, oddziałująca na nas, mimo że nie zawsze jesteśmy tego świadomi. Muzyka daje człowiekowi impuls do różnych zmian, do rozwoju. Dlatego tak ważny jest przekaz, który twórca zawiera, bo to porusza emocjonalnie odbiorcę. Moim zdaniem jest z tym związana pewna odpowiedzialność, co nie oznacza, że trzeba coś robić tylko pod ludzi.

3

Co z filozofii slow life jest Ci najbliższe? W jaki sposób realizujesz w swoim życiu założenia tego nurtu?

Interesuje mnie równowaga. Nie dołek, nie górka, bo już wiem, jak tam jest, tylko soczyste pasmo środkowe, które składa się z odświeżonych wartości. W ich ustaleniu pomógł mi kryzys wywołany tym, że przestały mi się podobać pewne nawyki, które miałam. Postanowiłam zmienić coś w swoim życiu. Znów potrafię znaleźć czas dla przyjaciół i rodziny, przestałam się truć przetworzonym jedzeniem, nauczyłam się świadomie pracować z oddechem i radzić sobie z natłokiem myśli. I ta praca nadal trwa, końca nie widać, ale rezultaty już są wielkie.

Czy wciąż masz na balkonie mały ogródek?

Akurat w tym roku nie bardzo. To znaczy jest, ale miniaturowy. Dużo podróżuję, a jak mam czas wolny, wolę wyjechać z miasta, gdzie natury jest pod dostatkiem.

4

Z urody jesteś delikatną blondynką. Czy osobowość, którą przypisuje Ci się na podstawie wyglądu, jest spójna z tym, jaka jesteś w rzeczywistości?

Nie wiem. Domyślam się, jakie wyobrażenie o osobowości niesie delikatna uroda, ale słyszałam od otoczenia, że mam skomplikowany charakter i czasami dostawałam nawet skargi na ten temat. Owszem, ciało daje jakieś informacje, ale przecież to tylko obudowa. Cała machineria, podzespoły, mogą, ale nie muszą korespondować z formą.

Czy masz jakieś niezdrowe przyzwyczajenie, których chciałabyś się pozbyć?

Tak. I jest to bardzo niezdrowe przyzwyczajenie, a mam na myśli palenie. Do odstrzału w pierwszej kolejności.

Jedną z Twoich pasji jest podróżowanie. Jakie dalekie miejsca udało Ci się odwiedzić? Jaki jest Twój styl podróżowania? Jakich doświadczeń szukasz?

W tym roku udało mi się dotrzeć solo na indonezyjskie wyspy archipelagu Małych Wysp Sundajskich – Flores i Komodo, gdzie złożyłam wizytę słynnym waranom, zwanym smokami z Komodo. Lubię podróżować bez wielkiego planu. Nauczyłam się już sensownie pakować, zabieram niewiele rzeczy – tylko te niezbędne, jak cienki śpiwór, latarka, dokumenty, leki. Noclegi rezerwuję z dnia na dzień. I to jest to, czego szukam: zabłądzić i odnaleźć się, zmienić optykę i zdystansować do spraw codziennych, a odległość zdecydowanie zmienia ich skalę. A przede wszystkim chodzi mi o opuszczenie stacjonarnej strefy komfortu, bo ruch aktywuje do działania nowe obszary mózgu i coś się znów odkrywa. Zauważyłam tylko, że te odkrycia dość trudno mi wdrożyć po powrocie do codzienności. Ale zawsze coś zostaje, jakaś esencja doświadczenia.

6

Jak często wracasz do swojej rodzinnej ziemi lubuskiej? Jakie miejsca w tym regionie Cię urzekają?

Bardzo często. Wykorzystuję „okienka” między koncertami i tam odpoczywam, w okolicach Zielonej Góry. Naprawdę lubię te tereny – architekturę, polodowcowe ukształtowanie terenu, jeziora i lasy. Trochę przypominają Mazury, ale jest mniej tłocznie, to wielki plus. I lubuskie wino! A przede wszystkim rodzina, bo do niej przyjeżdżam.

Jakie są Twoje najbliższe plany zawodowe? Jakie cele sobie stawiasz?

Listopad i grudzień to kontynuacja trasy Migracje ’16 i kilkanaście koncertów w całym kraju, z pełną scenografią i oświetleniem. Cieszę się na to szczególnie, bo koncerty letnie wiążą się z technicznymi ograniczeniami, na jednej scenie gra wielu artystów i nie ma czasu ani miejsca na pełen wymiar wizualny. A podczas tej jesiennej trasy, zaplanowanej na duże sale koncertowe, będziemy mogli zagrać w szerokim spektrum.

5

Jakie są Twoje aktualne fascynacje muzyczne? W jakim kierunku chciałabyś pójść w przyszłości?

Idę w swoim własnym kierunku i realizuję w muzyce to, co wynika z doświadczeń, które zdobywam. Wiem, że to najlepsza droga i że forma oraz brzmienie mojej muzyki zależą od moich przeżyć, a zatem nie unikam ich – jestem, żyję. Muzyka jest moim towarzyszem i wspiera mnie w tej podróży. Robię ją dla siebie, a z kolei inni ludzie znajdują w niej coś dla siebie. To działa i dowodzi tego, że jesteśmy do siebie bardzo podobni.

Gdybyś złowiła złotą rybkę, która obiecuje spełnić jedno Twoje życzenie w zamian za wolność, o co byś ją poprosiła?

Żeby mnie czymś rozśmieszyła do łez!

 

 

Tekst: Andrzej Grabarczuk

Zdjęcia: Honorata Karapuda

Ubrania: Kiss the Frog