Wciąż mnie gdzieś nosi

Pęd i podróże to cechy jej natury. Zimą stara się jak najczęściej jeździć w góry. W tym roku chciałaby polecieć do Japonii. Gdy jest za granicą, odwiedza sklepy z odzieżą vintage. Z piosenkarką Anią Rusowicz rozmawia Andrzej Grabarczuk.

Jak ocenia Pani swój udział w programie „Aplauz, aplauz!”?                                                         

Cieszę się, że się zdecydowałam się zostać jurorką w tym programie. Początkowo miałam jednak bardzo wiele wątpliwości. Wydawało mi się, że telewizja manipuluje i nie pokazuje prawdy, tymczasem miło się rozczarowałam. Nie wiem, jak inne programy, ale „Aplauz…” jest naprawdę wdzięczny i wnosi bardzo dużo dobrego. Podoba mi się to, że ten program popularyzuje tradycję muzyczną, która niestety zanika w wielu domach i co gorsza w szkołach…

Czy rodzinne śpiewanie faktycznie w Polsce zanikło?

W wielu domach muzyka przestała być językiem, którym posługuje się rodzina. Coraz rzadziej rodzice starają się przekazać swoim dzieciom dobre wzorce muzyczne, czy pokazywać własnych idoli, których słuchali w młodości. Zwyczajnie nie mają na to czasu. Edukacja muzyczna w szkołach – jaka jest, wiadomo. Jedyną szansę, żeby dziecko poznało muzykę, dają media, w których często leci komercyjna papka. Mam wrażenie, że wielu rodziców nie zna swoich dzieci i ich muzycznych zainteresowań, bo nie interesują się ich światem wewnętrznym. Z drugiej strony, dzieci nie znają muzyki rodziców. Dopiero jako dorośli ludzie jesteśmy w stanie docenić, że np. nasz tata słuchał muzyki rockowej lub mama śpiewała nam kołysanki. Być może będą to najważniejsze wspomnienia z dzieciństwa, więc warto o to zadbać.

Czy to Czesław Mozil przekonał Panią, że warto przyjąć propozycję TVN-u?

Nie wiem, skąd pan o tym wie, ale dokładnie tak było. Wpłynęła na mnie również moja przyjaciółka Ania Brachaczek z zespołu Biff. Powiedzieli mi, że mam się nie zastanawiać i iść do programu, zrobić to, co potrafię najlepiej i może uda mi się nieco zmienić oblicze show biznesu. Niestety, coraz rzadziej media upominają się o wartościowych artystów, a sięgają po tych z pierwszych stron gazet. Wedle zasady – znana twarz równa się duża oglądalność, sprzedaż.

Jednej z uczestniczek programu, Malwinie Bihun z Domu Dziecka w Sanoku, ofiarowała Pani swoją piosenkę. Czym urzekła Panią Malwina? Co wyjątkowego jest w utworze „Jesteś”?

„Jesteś” to ckliwa ballada, która przez wiele lat leżała w mojej szufladzie i czekała na to, aż ktoś ją zaśpiewa. Malwina to bardzo mądra i utalentowana dziewczyna. Jest typem człowieka, któremu warto pomóc, bo wiemy, że tej szansy nie zmarnuje. Jej historia trochę przypominam mi moją. Nie wiem, czy to trudne doświadczenia generują dojrzałość, bo jeśli tak, to nie powinniśmy uciekać przed trudnymi rzeczami, które nas w życiu spotykają. Napisałam tę piosenkę dla mojej rodzicielki, ale widocznie dwa anioły miały się spotkać tam u góry i załatwić tę sprawę inaczej (uśmiech). Mam na myśli moją mamę i tatę Malwiny.

Pani najnowszy singiel „Czy da się kochać” daje pole do wielu interpretacji. Co chodziło po Pani głowie, gdy pracowała Pani nad tą piosenką?

Tekst tej piosenki opowiada o bliskiej mi osobie, która w swoim życiu przeżyła trudną miłość. Konsekwencją tej miłości jest zrozumienie jednej istotnej rzeczy dla człowieka. Spotykamy pewne osoby w życiu, których nie da się kochać, ponieważ miłość do nich powoduje wyłącznie cierpienie.

Jakie są Pani marzenia na 2016 rok?

Mam wiele marzeń. Chciałabym, żeby powiększyła mi się rodzina. Marzę o tym, żeby mieć więcej czasu dla przyjaciół. A poza tym, chciałabym polecieć do Japonii – zawsze mnie tam ciągnęło. W przyszłym roku, jeśli złapię oddech, ukażą się dwa wydawnictwa pod moim nazwiskiem.

Ponieważ zbliża się karnawał, zapytam o to, jak najbardziej lubi się Pani bawić. Prywatka, bal, a może kolacja z ukochanym – w której konwencji najlepiej się Pani odnajduje? Czy jakaś impreza karnawałowa była szczególnie udana?

Najlepiej bawię się w gronie najbliższych przyjaciół. Uważam, że podczas karnawału należy świętować, gdyż każdą chwilę warto tu na Ziemi spędzić fajnie. Jest wiele powodów do tego, żeby się smucić, a tak trudno zobaczyć powody, dla których warto się radować. Miałam w swoim życiu szczególnie jedną szaloną imprezę, o której na pewno nie będę opowiadała w prasie.

19 20

Kiedy Pani nie pracuje, jak spędza Pani wolny czas?

Moja praca to moja pasja, nie uciekam od niej. Odpoczywam komponując, pisząc, słuchając muzyki. Ale uwielbiam też oddawać się takim przyjemnościom, jak masaże, czytanie książek psychologicznych i biografii – czyli właściwie tych, które mówią o życiu. Poza tym medytuję, ćwiczę jogę i chodzę po lesie.

79

Najbardziej jest Pani kojarzona ze stylem vintage. Czy ten nurt w modzie wciąż dominuje w Pani garderobie?

Moja koleżanka ostatnio weszła do mojej garderoby i stwierdziła, że wygląda jak scenografia żywcem wyjęta ze starego filmu. Mam słabość do rzeczy z duszą i historią. To my nadajemy rzeczom znaczenie, a nie one nam. Dlatego uciekam od logo, kieruję się bardziej stylem. Odwiedzam vintage shopy, zwłaszcza kiedy jestem za granicą, szukam rzeczy unikatowych i niepowtarzalnych. Ale żeby nie było, że jestem aż taka vintage, to korzystam również z dobrodziejstw Internetu, zaopatrując się online w swoich ulubionych butikach.16

Ważnym zagadnieniem w naszym magazynie jest kuchnia. Domyślam się, że jako osoba chora na cukrzycę, nie może Pani w pełni cieszyć się wszystkimi przysmakami. Jak wygląda Pani dieta? Jakie są Pani upodobania kulinarne?

Przede wszystkim nie przyjmuję cukrów w prostej postaci, jestem wystarczająco słodka. Po drugie, nie jem mięsa. Staram się wprowadzać do swojego jadłospisu warzywa i owoce. Kocham kuchnię włoską i tajską. Bardzo lubię zieloną herbatę. Uwielbiam próbować nieznanych mi smaków, pochodzących z miejsc, w których aktualnie jestem. Wierzę w zasadę, że jesteśmy tym, co jemy.

Czy uprawia Pani jakieś zimowe sporty? Czy zdarza się Pani wypoczywać w górach, gdy są przykryte biała pierzyną?

Oczywiście! Kocham góry, uwielbiam snowboard, lubię klimat zimy, świąt Bożego Narodzenia. Staram się jeździć w góry parę razy w sezonie zimowym. Aktualnie wybieram się do Amsterdamu, żeby przed wyjazdem na prawdziwy śnieg poćwiczyć na hali.

75

Gdzie jest Pani miejsce na Ziemi? Jak ono wygląda?

Wciąż poszukuję mojego miejsca na Ziemi. Być może jest ich klika. Myślę, że wewnętrznie kiedyś to poczuję, że dane miejsce jest właśnie tym odpowiednim dla mnie. Pęd i podróże to cechy mojej natury, dlatego teraz wciąż mnie gdzieś nosi. Podobają mi się wyspy. Tam chciałabym spędzić swoją emeryturę.

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *