Uprawniony do bycia Artystą. Janusz Radek

Po raz pierwszy spotkałem się z jego twórczością w 2004 roku, kiedy to z piosenką Pocztówka z Avignon wystartował w krajowych eliminacjach do Konkursu Piosenki Eurowizji. Janusz Radek – wokalista i aktor teatralnych inscenizacji muzycznych. Mąż, ojciec dwóch córek. Jego głos idealnie wpisuje się w interpretacje utworów z pogranicza popu, rocka oraz poezji śpiewanej. W tym roku zaskoczył wszystkich śpiewaniem poezji Haliny Poświatowskiej, którą ubóstwia.

Rozmawia: Piotr Chabzda

Panie Januszu, skąd narodził się pomysł na przeniesienie poezji Haliny Poświatowskiej do świata muzycznego?

Halina jest w mojej muzyce już od dwudziestu paru lat. Jej poezja ma rytm odpowiadający mojej wyobraźni. Wiersze Haliny traktuję jak dobry tekst do piosenki i staram się pogodzić te dwie materie po partnersku.Czytam poezję i wychwytuję z niej fragmenty, które pasują do obecnego stanu mojego nastroju  według niego buduję sobie całą melodykę, podziały tekstu. Dopiero wtedy zaczynam harmonizować i ustalać, co może być refrenem lub jakąkolwiek inną częścią w piosence.

Czy mężczyźnie przystoi fascynować się poezją uznawaną powszechnie za bardzo kobiecą?

Jak facet wie, czego chce, to mu wszystko przystoi, a kobieca poezja nie istnieje, jak nie istnieje męskie granie. Tego typu określenia powstają trochę z lenistwa i używane są potem jako skrót, jak łatka-szufladka. Dzisiaj ludzie tworzą dla ludzi, dla podobnie czujących i postrzegających. Halina zajmowała się uniwersalną problematyką bycia, pragnienia, wypełniania każdej drobiny czasu najbardziej namiętnym spełnieniem.

Według Pana mężczyzna XXI wieku to mężczyzna…

Nie wiem i nie wiem, czy jestem uprawniony do budowania pojęcia mężczyzny tego wieku. Ja wiem, jacy byli faceci, ale nie wie nikt, jacy będą. XXI wiek tak naprawdę jeszcze nie ma swojego wzorca. Przy takiej dynamice zmian być może będzie parę typów facetów.

Janusz Radek – artysta, ale przede wszystkim ojciec. Jakim tatą jest Pan dla swoich córek?

To pytanie do nich, nie do mnie. Ja się staram do córek mówić, przekonywać, że to jest wyjątkowy czas w historii tego społeczeństwa, że młodzi ludzie mogą zdobywając wiedzę osiągnąć wszystko.Ich wartość jest zależna od sposobu, w jaki wykorzystają możliwości do rozwoju, dzięki czemu staną się wolne od jakichkolwiek nacisków i zależności. Cała sfera czułości i bliskości to też sfera atrakcyjności ojca, który najlepiej przytula, myje głowę i chodzi na nocne spacery na plac zabaw. Każdą z moich córek nosiłem na plecach w nosidle do szóstego-siódmego roku życia.

Jesteście ze sobą zżyci…

Bardzo.

Powróćmy jednak do tematów artystycznych. Panie Januszu, czy współczesne czasy sprzyjają rozwojowi artystycznemu, poznawaniu świata przez literaturę?

Świat poznaje się przez wiedzę z książek i przez doświadczenie. Myślę, że mija wreszcie czas postrzegania rzeczywistości przez pryzmat poezji i literatury pięknej. Nowoczesne społeczeństwa są lub wiedzą, że muszą być świadome. Proponowanie poznania świata przez sztukę, przez ugruntowany mit, prowadzi do życia w swoistej mistyfikacji i nieprawdzie. Ludzie wtedy ulegają fantastycznym i często nieracjonalnym pomysłom, nie są w stanie dojść do poznania świata. Współczesny czas sprzyja rozwojowi artystycznemu, bo ten wreszcie stał się powszechny. Artystycznie spełniać może się każdy, na miarę swoich talentów. Nie ma żadnej blokady społecznej ani bariery dla wzrastania również w wymiarze artystycznym. Szybkość i dostęp do informacji i przekazu spowodowały demokratyzację w samym świecie sztuki wśród jej twórców, jak i odbiorców. Poezja i literatura stają się dzięki temu naturalnym i powszechnym dopełnieniem ludzkich potrzeb. Inną sprawą jest natomiast poziom tego rozwoju, ale to zależy już od poziomu społeczeństwa. Taka literatura, jakie na nią zapotrzebowanie wśród ludzi.

Jak reagują ludzie na koncertach słysząc poezję Poświatowskiej w aranżacjach muzycznych?

W moim przypadku reakcje są bardzo naturalne, ponieważ ja nie wartościuję piosenki poprzez zastosowanie w niej poezji jako czegoś podnoszącego poziom całego utworu. Traktuję ją jak tekst, tyczący się wspólnej z publicznością wrażliwości. Ja i publiczność wiemy, jakich chcemy doznań. To moja propozycja na nasze oczekiwania.

Jaką rolę odgrywają media społecznościowe w pracy artysty? Czy są pomocne, czy raczej mogą zaszkodzić jego działaniom?

Wszystko zależy do tego, w jakim celu je wykorzystujemy. Czy tylko do budowy swojego wizerunku, czy do przekazania treści.Jeśli chcemy naprawdę powiedzieć o pracy, to po prostu pokazujemy nasze pomysły i traktujemy media społecznościowe jak komunikator.

Chciałbym poruszyć jeszcze jeden temat… mianowicie Pana słynne „domówki”. Nie spotkałem się jeszcze z taką otwartością artysty na fanów, że bierze gitarę – gra, śpiewa i prowadzi transmisję na żywo na Facebooku. Skąd taki pomysł?

To nowy format artysty, mój osobisty sposób docierania do ludzi, zgodny z tym wszystkim, o czym wcześniej mówiłem.Transmisja na żywo to skrót między mną a słuchaczem, bez pośredników i mediowego wizerunku. Słuchacz sam ocenia, czy to, co robię może być dla niego interesujące. Od roku prowadzę na żywo, dzięki komunikatorowi facebookowemu, relacje z domowych prób. Mówię o pracy nad piosenkami, gram i śpiewam, pokazując w jakim kształcie chcę je oprawiać muzycznie, jak chcę je interpretować. Czasami inspirowany ludzkimi reakcjami i komentarzami piszę jakiś zaczyn nowej kompozycji. Wreszcie szukając jakichś rozwiązań, bawię się i żartuję, wariuję i improwizuję. Czasem jest lirycznie, czasem kabaretowo. Nie ma natomiast żadnego spięcia, czy strachu przed pomyłką lub śmiesznością. Ludzie uczestniczą w mojej pracy, która jest moją pasją i zabawą.

Jak reagują odbiorcy na tego typu przekaz?

Ludzie są u mnie w domu, więc czują się nieskrępowani.To są moi goście, którzy czasem mogą mi nawet nawrzucać, że trochę przynudzam albo brnę w jakieś dziwne rejony. Czasem jest ich 300, a czasem 2 tys. jak na początku. Domówkę ogląda parę tysięcy ludzi, komentuje przeciętnie 500, a zakres dotarcia nawet sięga nawet do 180 tys. osób. Czego więcej chcieć? Będę rozwijał tę formę komunikacji i proponowania ludziom swojej muzyki.

Panie Januszu, skąd czerpie Pan inspiracje do nowych projektów, w których Pan uczestniczy?

Domówki są najlepszym źródłem inspiracji, to też przyglądanie się samemu sobie, wreszcie konfrontacja na żywo nowych obserwacji, które nas wszystkich dotyczą. Nie piszę dzięki temu sloganów piosenkowych i szablonów tekstowych, tylko żywą, aktualną piosenkę.

Czy możliwe jest, że w przyszłości zobaczymy Janusza Radka w bardziej popowej odsłonie?

Nie wiem, co to znaczy dzisiaj popowa piosenka. Myślę jednak, że popularność zależy od dotknięcia piosenką samego środka tego, co przez wszystkich jest podobnie odczuwalne. Współodczuwanie mnie interesuje i będę się starał popularyzować taki model piosenki popowej.

Dziękuję za rozmowę.

Zdjęcia: Marcin Sojka

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *