Rodzinna buntowniczka

Maja Koman jest szczera do bólu. Nie boi się powiedzieć, że nie znosi świąt. Nakręciła o tym nawet teledysk. Jednocześnie ma w sobie coś z tradycjonalistki. Jest troskliwą mamą. Lubi, gdy mężczyźni przepuszczają ją w drzwiach…

ROZMAWIA: Andrzej Grabarczuk

Zdjęcia: Monika Piecha-Ziółkowska Fotografia

Jak odnajdujesz się w estetyce Boże Narodzenia? Czy ulegasz czarowi świąt?

Nie znoszę świąt. Z drugiej strony nie wyobrażam sobie, żeby ich nie było. Urodziłam się zbuntowana, a święta, tradycje i normy społeczne są po to, żeby było się przeciwko czemu buntować.

Na początku grudnia ukaże się Twój nowy utwór „Kocham karpia”, ilustrowany teledyskiem. Mówisz że nie cierpisz świąt, a piszesz kolędę?

Chociaż w refrenie piosenki pojawia się słowo kolęda, to całość jest ironicznym żartem. Nigdy nie mogłam zrozumieć przedświątecznej gonitwy. Kłótni o to, czy karpia smażyć, czy gotować. Czy lepsza choinka sztuczna, czy prawdziwa. Nienawidzę musieć, nie znoszę, jak mi się coś narzuca. „Teraz sylwester – baw się!”, „Teraz święta – kup prezent!”… Dla mnie to niepojęte, że gdy mamy wolne trzy dni od codziennej gonitwy, to większość ludzi kłóci się wtedy jeszcze bardziej. Powodem sprzeczki może być np. to, że coś się przypaliło. Święta powinny być odpoczynkiem, spędzajmy wtedy czasu w spokoju! Do tego media… Podczas świąt Internet pęka w szwach od pijanych Mikołajów, od seksownych śnieżynek i dennych piosenek. Te absurdy pokazałam w teledysku, doprawiłam je kiczowatą estetyką. Wyszedł absurdalny miks, zupełnie jak nasze polskie święta.

IMG_9897 Koman,karp,mpiecha

Jak wyglądają święta u Mai Koman?

Jest trochę jak w piosence – skądś musiałam czerpać inspiracje (śmiech). Gdy jeszcze żyła babcia, dla której święta były dosłownie świętością, było u nas bardzo tradycyjnie. Czytanie biblii, dzielenie się opłatkiem, pasterka, śpiewanie kolęd… Nie zapomnę też pływających w wannie karpi. Ja i brat nadawaliśmy im imiona. Gdy moja babcia wracała z kościoła, brała młotek i rozprawiała się z nimi. Było to dla nas przejmujące. Teraz to mama stara się pielęgnować świąteczną tradycję. „Babcia mamie tak kazała” – śpiewam w piosence. Lubię, jak mama krząta się po kuchni, gdy pachnie tak, jak kiedyś. To zapachy mojego dzieciństwa. Taka ciekawostka – kiedy byłam dzieckiem, zawsze ktoś przebierał się za Gwiazdora. To wielkopolska wersja Mikołaja. No i jeszcze jedno… Jeśli mamy święta, to musi być „Kevin sam w domu”!

Porzućmy temat świąt. Niedawno umieściłaś na Facebook’u filmik, w którym śpiewasz 25 głosami. Czy lubisz bawić się w imitowanie głosów?

Głos to jedyny instrument, nad którym naprawdę panuję. Od dziecka naśladowałam innych, przedrzeźniałam sąsiadki, nauczycielki i kolegów, którzy mieli jakieś wady wymowy albo dziwne głosy. Szło mi to zawsze na tyle dobrze, że bawiło innych. A ja lubię rozśmieszać. Przedrzeźnianie czy naśladowanie nie zawsze jest miłe, ale podobno jeżeli umiesz śmiać się z siebie, to masz prawo śmiać się z innych. Ja potrafię, więc daję sobie na to przyzwolenie. Prawdopodobnie moi fani nie wiedzieli, że umiem imitować głosy i że bardzo to lubię, dlatego postanowiłam ich zaskoczyć. Nie przypuszczałam, że to nagranie wzbudzi takie zainteresowanie.

IMG_9843 Koman,karp,mpiecha

Co najbardziej Cię wyróżnia – jako człowieka, jako muzyka?

Bliscy lubią mnie za poczucie humoru i za to, że gdy się pojawiam, to zawsze się coś dzieje. Natomiast fani lubią i szanują mnie za to, że sama piszę i gram, że komponuję i do tego tworzę spójne obrazki. Myślę więc, że moją najmocniejszą stroną jest kreatywność.

Wyróżnia Cię też oryginalna uroda. Jak masz stosunek do tego, jak wyglądasz?

Uważam, że zaraz po Cate Blanchett jestem najpiękniejszą kobietą świata (śmiech). W rzeczywistości sądzę, że nie jestem ładna, tylko bywam ładna – już się nauczyłam, jak to robić. Poza tym „ładna” nie znaczy „atrakcyjna”. Postrzegam siebie, chociaż zabrzmi to nieskromnie, jako osobę atrakcyjną, która bywa ładna. Najważniejsze, że mam charyzmę, a charyzma to najseksowniejszy atrybut człowieka.

Jesteś bardzo wyrazistą artystką. Czy w związku z tym często spotykasz się hejtem? Jak sobie z nim radzisz?

Ostatnio moje życie się zmieniło, bo ktoś napisał, że mam „krzywy ryj”, a ja zawsze myślałam, że to nieprzeciętnie asymetryczna twarz… (śmiech). A tak poważnie, złe emocje to też emocje. Najgorzej być nijakim. Jeżeli ktoś coś hejtuje, to znaczy, że wzbudza to w nim skrajne emocje, a przecież o to chodzi. Po to są artyści, żeby ich kochać i krytykować. Jestem za mało znana, by mieć dużą ilość hejterów. Jeśli dociera do mnie negatywny komentarz, to staram się mówić sobie, że to część mojej pracy. Niekiedy jednak hejt potrafi mnie zaboleć – gdy nad czymś ciężko pracowałam, a ktoś próbuje mnie zniszczyć jednym głupim zdaniem.

IMG_9918 Koman,karp,mpiecha

Zmorą muzyka w Polsce jest…

Wkurzają mnie absurdalnie niskie pensje wykształconych muzyków, którzy w operze zarabiają mniej niż pani na kasie w markecie. Kasjerka nie musiała 25 lat grać na instrumencie, nie musiała urodzić się ze słuchem muzycznym. Wkurza mnie, że jeżeli grasz koncerty za małe pieniądze i nie stać cię na prowadzenie działalności, musisz grać na umowy o dzieło, które nie dają prawa do ubezpieczenia. Jeśli nie jesteś znanym muzykiem i nie masz partnera życiowego, który ci pomoże, masz przechlapane. Większość muzyków kombinuje, jak tylko może, żeby się utrzymać. Grają muzykę nie taką, jaką chcą, ale taką, która dobrze się sprzedaje.

Jakie są Twoje najbliższe plany zawodowe?

Obecnie pracuję nad drugą płytą i trenuję taniec. Jako nastolatka sporo tańczyłam i zawsze marzyłam, by połączyć muzykę z ruchem. Jeśli wszystko dobrze pójdzie, w maju wyjdzie pierwszy singiel zapowiadający drugą płytę. Jest więc masa pracy. Ach, i jeszcze jedno. 28 listopada w Stodole wystąpię jako support przed zespołem T.LOVE i zaśpiewam w duecie z Muńkiem Staszczykiem.

IMG_9949 Koman,karp,mpiecha

Co Cię nakręca?

Praca nad muzyką i całym wizerunkiem dzieli się na kilka części. Są spokojniejsze momenty, gdy siedzę sama i piszę teksty, komponuję, aranżuję, piszę scenariusze i gdy, mówić ogólnie, pracuję głową. Nakręca mnie moment, kiedy wiem, że zaraz to wszystko stanie się rzeczywistością. Uwielbiam też część koncertowo-wyjazdową, kiedy mam kontakt z ludźmi, kiedy jest wielka adrenalina i dużo się dzieje. Czyli w skrócie, nakręca mnie tworzenie i ludzie.

Jaką jesteś mamą?

Jestem matką jednocześnie surową i szaloną. Staram się zaszczepiać w córkach zainteresowania i pasje. Wyjaśniam im, że człowiek, by się rozwijać, musi nauczyć się być sam ze sobą. Czasami myślę, że się nie nadaję do roli matki, że kocham mieć spokój, a te bachory cały czas czegoś chcą. Takie myśli jednak szybko mijają. Przede wszystkim czuję bezwarunkową miłość i silną więź. Oprócz masy obowiązków jest milion wzruszających momentów, których nie da się opisać i wytłumaczyć. Na przykład, gdy słyszę zdanie: „Mamo, kocham cię!”. Lubię gotować dzieciom i po prostu być mamą, ale wychowanie uważam za najtrudniejszą ze sztuk. Cały czas mamy świadomość, że popełniamy jakieś błędy. Nie unikniemy ich, bez względu na to, jakbyśmy się starali. Tak się składa, że niedawno zapytałam starszą córkę, jaką jestem mamą. Powiedziała mi smutną rzecz: „Jesteś fajną mamą, tylko masz za mało czasu…” Chciałabym mieć dwa życia i żeby doba trwała 48 godzin. Wtedy jedno życie poświęciłabym muzyce i karierze, a drugie ofiarowałabym rodzinie.

Czy poza macierzyństwem są jakieś sfery, w których jesteś tradycjonalistką?

Wydaje mi się, że w tematyce damsko-męskiej. Lubię, jak mój facet zajmuje się samochodem, a ja w tym czasie zastanawiam się, jaki ma być kolor ściany. Gdy on naprawia kran, a ja gotuję. Podoba mi się, gdy mężczyźni otwierają mi drzwi itd. Chociaż wolałabym naprawiać kran, niż chodzić na nudne wywiadówki do szkoły (śmiech).

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *