Robota dla robota

Dlaczego musimy marnować 2 godziny życia tygodniowo na koszenie trawników?

Takie pytanie zadał sobie 20 lat temu inżynier Udi Peless, specjalista od systemów kontroli lotów. Po czym rzucił pracę i założył ze wspólnikiem firmę produkującą roboty koszące, które przejmują kontrolę nad naszymi trawnikami.

Robomow RC 1

Rozmawia: Michał Gradowski

Udi Peless, współzałożyciel, dyrektor finansowy i wiceprezes ds. marketingu firmy Robomow: Czy to gazeta o jedzeniu? (pyta przeglądając poprzedni numer „SlowLife”)

 

Też, ale nie tylko. O zdrowym odżywianiu, podróżach, ogrodzie, stylu życia. Zachęcamy do tego, żeby zwolnić.

To bardzo dobrze pan trafił, bo nasz produkt jest bardzo lifestylowy.

 

W jakim sensie?

Właściciele naszych robotów koszących mogą częściowo zmienić swój tryb życia. I zamiast kilku godzin spędzanych na koszeniu trawnika mają czas dla siebie – na swoje hobby, zabawę z dziećmi, granie w tenisa czy czytanie gazet.

 

Jak się zaczęła Pana przygoda z automatycznymi kosiarkami?

Z wykształcenia jestem inżynierem, pracowałem wcześniej przy systemach kontroli lotów. W moim domu w Izraelu był duży ogród, a ja wprost nienawidziłem koszenia trawnika. Z połączenia tych dwóch rzeczy zrodził się pomysł stworzenia firmy produkującej roboty koszące. I tak powstał Robomow.

 

Jakie są największe zalety tych maszyn?

Są bardzo inteligentne. Wystarczy rozłożyć przewód wzdłuż krawędzi trawnika, samodzielnie lub z pomocą instalatora, a reszta odbywa się automatycznie. Mamy dobre rozwiązania do niemal wszystkich ogrodów, niezależnie od ich wielkości. Robot sam kosi trawę, na ładowanie baterii zjeżdża do bazy dokującej, a całym procesem można sterować za pomocą darmowej aplikacji mobilnej. Robot sam wie, kiedy trawa wymaga skoszenia, ma też czujnik deszczu, więc pracuje w optymalnych warunkach. Częste koszenie trawy wpływa korzystnie na wszystkie rodzaje murawy, a skoszone, rozdrobnione źdźbła są doskonałym, naturalnym nawozem. Coraz więcej firm produkuje obecnie automatyczne kosiarki, ale nasza oferta jest najszersza, a roboty Robomow mają mocniejszy niż konkurencja system koszący i działają szybciej, dzięki czemu mamy więcej czasu, by cieszyć się spędzaniem czasu na równo przystrzyżonym trawniku.

Brzmi to wspaniale, ale dla wielu właścicieli ogrodów barierą może być cena…

Ceny są z roku na rok coraz niższe, nasze roboty są także dla tych, którzy dysponują małym ogrodem i niewielkim budżetem. Najmniejszy model Robomow, który poradzi sobie ze skoszeniem ogrodu o powierzchni 300 m2, kosztuje ok. 5 tys. zł. To więcej niż trzeba zapłacić za zwykłą kosiarkę, bo technologie zastosowane w robotach koszących są znacznie bardziej zaawansowane, ale dzięki nim możemy zupełnie zapomnieć o koszeniu trawnika.

 

Czy w przyszłości roboty będą nas wyręczać we wszystkich rutynowych czynnościach?

To się już dzieje. Roboty do czyszczenia basenów czy odkurzania mieszkań są coraz popularniejsze. My także pracujemy nad nowymi rozwiązaniami, które sprawią, że będziemy mogli dłużej cieszyć się wolnym czasem.

 

Robomow RS 3 Tekst i zdjęcia: Materiały prasowe

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *