Myślimy o świętach

Co robimy w grudniu? No… generalnie to… myślimy o świętach… Kobiety mają jeszcze jeden aspekt całości sprawy, związany z zakończeniem roku i tą przeklętą zabawą sylwestrową, na której trzeba wyglądać zachwycająco i wejść (choćby i z pomocą łyżki do butów) w sukienkę tak ciasną, że wdech nastąpi 31 grudnia przy jej zapinaniu, a wydech – dopiero w przyszłym roku 😉

Tekst: Aldona Reich

Oprócz pomykania po sklepach, z obłędem w oczach poszukując choćby śladowej inwencji w kwestii prezentów i haniebnego napychania bandziocha podczas trzech dni bezwzględnego biesiadowania, nie udaje się uniknąć obligatoryjnych podsumowań… A bo to kolejny rok za nami, a bo to czas się za coś wziąć, a bo to… a bo tamto. Kortyzol aż paruje, ciśnienie rośnie, a po pytaniu o poziom dotrzymania ubiegłorocznych postanowień zapada zwykle taka krępująca cisza…
Tylko… po co to robimy? I dla kogo? Gdyby dla siebie – pół biedy: wyśmieję sama siebie podczas powłóczystego spojrzenia w lustro w pierwszych dniach stycznia. Ale z reguły robimy to dla kogoś i to już gorzej…
A przecież życie byłoby o wiele prostsze i milsze w obsłudze, gdybyśmy sami sobie tych wędzideł nie zakładali. Bo wszak lista postanowień noworocznych mogłaby wyglądać na przykład tak:
– odwiedzić dilera i przymierzyć się z odwłokiem do wymarzonego samochodu, na który nas (zaznaczam! – w tym momencie) kompletnie nie stać
– zrobić jedno totalnie wariackie zdjęcie i z dumą je opublikować na fb
– wybrać miejsce na tatuaż
– przeczytać jeszcze raz znienawidzoną w szkole lekturę i odkryć jej drugie dno
– pójść samemu na bajkę animowaną 3D, najeść się popcornu i wybuchać niczym niepohamowanym, szczerym śmiechem wraz z nieletnią widownią
– podczas nudnej imprezy rodzinnej, przerywając dyskurs o schorzeniach wszelkiej maści poinformować z mocą o planowanym wyjeździe nad dorzecze Amazonki w celach badawczych, a potem spokojnie poprosić o kolejną porcję sernika
– obejść swoje rodzinne miasto i – patrząc na nie okiem turysty – robić masakryczną ilość zdjęć i z powagą pytać przechodniów o nieistniejące punkty topograficzne
– wejść do sklepu z agd i stanowczo domagać się prezentacji ektoplazmy, najlepiej 70 cali
– w biurze turystycznym szczegółowo omówić wycieczkę marzeń
– inne… jakie? Pomyślcie…
Ulga przy kolejnym odhaczaniu powziętych i wypełnionych tego typu postanowień jest bezcenna. Bo skoro osiągnęliśmy tyle, to co nas powstrzyma przed innymi wyzwaniami na kolejny rok? 🙂
Uśmiechu nie tylko na Święta życzę!

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *