Lubię prowokować wyobraźnię

Porzuciłem rodzinny biznes i zająłem się asystowaniem w studio. W weekendy robiłem reportaże ślubne. Przez jakiś czas utrzymywała nas moja żona. Robiłem różne dziwne sesje, żeby przeżyć. Nie było łatwo. I nadal nie jest – mówi Szymon Brodziak, fotograf uznany przez Fashion TV za najlepszego na świecie autora czarno-białych kampanii reklamowych. Jako pierwszy Polak wystawi swoje prace w berlińskim Muzeum Fotografii. O drodze na szczyt z Szymonem Brodziakiem rozmawia Szymon Skalski.

Kiedy stwierdził Pan, że fotografia to coś, czym chce Pan zająć się na poważnie?
Kiedy szedłem na studia nie do końca wiedziałem, co chciałbym w życiu robić. Uznałem, że ekonomia przyda mi się w każdej dziedzinie życia. Już na pierwszym roku zainteresowałem się fotografią, z kolegami założyliśmy kółko fotograficzne „Fotosekta”. Wykładowcą był Jacek Świderski, dzięki któremu poznaliśmy historię i podstawy teoretyczne fotografii. Udało nam się zorganizować prowizoryczną ciemnię w uczelnianej łazience. Co semestr robiliśmy wystawę. Tak rozwijała się moja pasja, która po studiach i kilkuletnich poszukiwaniach stała się sposobem na życie. Teraz wiem, że fotografia i ekonomia mają ze sobą wiele wspólnego, a talent jest tylko jednym z czynników decydujących o sukcesie. Światem mody i reklamy rządzi pieniądz, z drugiej strony świat mody i reklamy nie istniałby bez artystów. Dlatego uważam, że każda uczelnia artystyczna powinna mieć w swoim programie obowiązkowe zajęcia i warsztaty z marketingu, aby studenci mogli poznać podstawowe mechanizmy rozwoju wizerunku, budowania strategii i przewagi konkurencyjnej, zwłaszcza w czasach, kiedy każdy może sobie kupić aparat i zostać fotografem.

SzBrodziak_by_GPastuszak2

Jaki moment w Pana karierze był tym przełomowym?
W ciągu ostatnich 10 lat było kilka momentów, które wydawały mi się, że będą w jakimś sensie przełomowe. Na przykład zrobienie sesji zdjęciowej kalendarza dla Porsche w 2007 r., pierwsze zdjęcie opublikowane w Vogue Gioiello lub otrzymanie od FashionTV tytułu najlepszego na świecie fotografa czarno-białych kampanii reklamowych. Nic spektakularnego się nie wydarzyło. Teraz odbieram te momenty jako kolejne etapy, które umacniały moją pozycję i pozwalały mi się dalej rozwijać. Można powiedzieć, że w moim przypadku kariera to proces podparty konsekwentną pracą i odrobiną szczęścia. Przede mną duża wystawa w Muzeum Fotografii – Fundacji Helmuta Newtona w Berlinie. Kto wie, może to będzie jakiś przełom?

Dlaczego nie fotografuje Pan mężczyzn? W jednym z wywiadów znalazłem informację o jakimś „męskim” projekcie… 

Faktycznie, mam taki pomysł, ale póki co nie mam czasu na jego realizację. Nigdy nie opowiadam o sesjach, które będę robił, wolę pokazywać ich efekty. Żyjemy w Polsce, gdzie na każdym kroku widzę piękne kobiety, natomiast bardzo trudno znaleźć atrakcyjnego mężczyznę, który jeszcze miałby coś zagrać, a nie tylko wyglądać. Poza tym, praca z modelkami to dla mnie coś naturalnego. Kobiety są bardziej skomplikowane niż mężczyźni i przez to są bardziej inspirujące. Są jednocześnie silne i podatne. Ten kontrast mnie fascynuje i niejednokrotnie był motywem przewodnim moich zdjęć.

Brodziak_HNF_06

Znak rozpoznawczy Szymona Brodziaka to fotografie czarno-białe. Co musiałoby się stać, by zaczął Pan fotografować w kolorze?

Zdarza się, że jeszcze otrzymuję zlecenia na zdjęcia w kolorze, ale czuję, że kolor to nie moja bajka. Wydaje mi się, że chyba nigdy w życiu nie zrobiłem dobrego zdjęcia w kolorze. A poprzez dobre zdjęcie rozumiem takie, które chciałbym sobie powiesić na ścianie. Poza tym od lat staram się świadomie i konsekwentnie budować swoje monochromatyczne portfolio. Dlatego też przedstawiam w nim tylko te czarno-białe projekty, z których jestem zadowolony. Dzięki temu kolejni klienci, którzy się do mnie zgłaszają wiedzą, w czym jestem dobry i czego się po mnie spodziewać. Rozmowa zaczyna się z trochę innego pułapu, bo to, że zdjęcia mają być czarno-białe i „pojechane” jest oczywiste.

Oglądając Pańskie zdjęcia nasuwa się jedno pytanie: jak udaje się nie przekraczać cienkiej granicy między pięknem a pornografią?

To odbiorca decyduje, gdzie jest ta granica, dla każdego będzie ona gdzie indziej. Według mnie daleko mi do pornografii. Lubię robić zdjęcia, które przedstawiają piękne kobiety w niecodziennych sytuacjach, czasami dość kontrowersyjnych. Lubię prowokować wyobraźnię. Historie dopowiedziane i pokazane wprost są nudne.

Brodziak_HNF_05

Wiele osób uważa, że takie pasje jak fotografowanie czy malarstwo lepiej traktować jako hobby, a nie sposób na utrzymywanie się. Czy podziela Pan tę opinię?

Zaraz po tym, jak ukończyłem studia, też tak myślałem. Zaangażowałem się w tworzenie firmy, a fotografowanie traktowałem jako hobby. Wydawało mi się, że to bezpieczna opcja. Po godzinach realizowałem swoje projekty autorskie, które później pokazywałem na wystawach. Szybko jednak doszedłem do wniosku, że jeśli chcę się dalej rozwijać fotograficznie, muszę w życiu robić jedną rzecz, a dobrze. Porzuciłem rodzinny biznes i zająłem się asystowaniem w studio. W weekendy robiłem reportaże ślubne. Przez jakiś czas utrzymywała nas moja żona. Robiłem różne dziwne sesje, żeby przeżyć. Jednak w portfolio pokazywałem tylko te, z których byłem naprawdę zadowolony. Szukałem swojego stylu i sposobu na przetrwanie. Nie było łatwo. I nadal nie jest – choć może się wydawać, że teraz wszystko mi się udaje. Decyzja o byciu freelancerem wiąże się z ciągłą niepewnością i walką. Ale to moim zdaniem jedyna słuszna droga. Robić swoje i konsekwentnie realizować swoje wizje.

 

Czy Pana zdjęcia mają nieść ze sobą jakieś przesłanie? Czy mają mówić coś więcej o ludziach, zwrócić uwagę na ich zachowanie, czy też mają stwarzać tylko wrażenie artystyczne?

Moje zdjęcia to tylko obrazki. O tym, czy robią jakieś wrażenie lub czy mają jakiekolwiek znaczenie, decydują odbiorcy.

Brodziak_HNF_01

Zdjęcia zwykle nic nie mówią o osobach po drugiej stronie, czyli fotografach. Jakie zdjęcie najlepiej przedstawiałoby Pana i Pańską osobowość? Czy jest w Panu odrobina tego, co określamy mianem slow?

Uważam, że trudno byłoby przedstawić mnie jednym zdjęciem. Zbyt wiele we mnie skrajności. Najlepszym podsumowaniem mojej osobowości jest mój album BRODZIAK ONE, który jest zbiorem ponad 300 fotografii przedstawiających 10 lat mojej twórczości. Jest strzelanie, lizanie, polowanie, demolowanie samochodów, ale jest też sporo wątków romantycznych i slow, zwłaszcza w ostatniej sesji z albumu, przedstawiającej kobiety na pomoście. Ta publikacja to naprawdę niezły materiał na psychoanalizę.

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *