Lody z rodzinnych cukierni rządzą! 

 Na Starowiślnej w Krakowie po lody trzeba czasem stać w kolejce nawet ponad godzinę, a wegańskie Gelati Giuseppe z małej lodziarni w Sopocie sprzedawane są już w „zielonych miejscach” w kilku miastach Polski.

 

Nadeszła moda na lody z cukierni, takie najprostsze, na wynos, jedzone wprost na ulicy. Szaleństwo – bo jak inaczej nazwać fakt, że jesteśmy skłonni stać w kilkudziesięcioosobowej kolejce po dwie kulki, których zjedzenie zajmie nam kilka minut? – objęło wszystkich, zarówno kulinarnych poszukiwaczy, jak i tradycjonalistów.

Awangarda ciągle eksperymentuje z nowymi smakami, w tym roku Włosi podnieśli poprzeczkę bardzo wysoko, bo zaczęli wprowadzać w tej branży… produkty regionalne. Nowością w Italii nie są więc już lody o smaku octu balsamicznego czy prażonej cebuli, ale te przypominające konkretne potrawy –  toskańską słoninę z Colonny, pszenny chleb z Altamury z Apulii czy słodką bułkę michetta z Mediolanu.

Drugi kierunek poszukiwań to powrót do przeszłości, odtwarzanie starych, domowych receptur, używanie wyłącznie naturalnych składników, i to jak najwyższej jakości: świeże mleko i śmietana prosto od krowy, jaja wyłącznie od szczęśliwych kur z wolnego wybiegu, truskawki lub mięta z ekologicznych upraw. Bo smakiem, którego poszukują tradycjonaliści jest smak dzieciństwa.

2

Sam minister wyszedł z wody, żeby u mnie kupić lody!

Tak pokrzykiwał kiedyś mężczyzna, idący wolno brzegiem morza na plażach w Krynicy Morskiej, Gdańsku, Juracie czy Międzyzdrojach. Rozpięty biały fartuch lub krótka biała kurtka, na głowie biała czapka z daszkiem, a przez ramię przewieszona na pasie biała drewniana skrzynka, pełna lodów – bambino na patyku, calipso w małej kostce, z dodawaną drewnianą szpatułką, którą znacznie później zastąpiły plastikowe łyżeczki. Lody też najczęściej były białe, śmietankowe albo waniliowe, znacznie rzadziej czekoladowe lub kawowe. Zresztą, głównie różniły się kolorem. Smakowały podobnie: wakacjami, słońcem, solą, która została na skórze po ostatniej kąpieli w Bałtyku, beztroską rodziców, którzy wielkodusznie wręczali monety w zapiaszczone, drżące z niecierpliwości łapki albo chichotali, gdy Pan Lodziarz zachęcał ich okrzykiem – „Mężu, mężu, nie bądź głupi, niech ci żona loda kupi!”.

(…)

Więcej lodów dla każdego

Lody są zdrowe. Podstawowym składnikiem większości rodzajów jest mleko, będące cennym źródłem białka, witaminy B2, potasu, fosforu, magnezu i wapnia. Co ciekawe, ich szklanka zawiera ok. 400 mg tego ostatniego, stanowiąc prawie połowę dziennego zapotrzebowania na wapń w organizmie – w dodatku jest on w tej formie świetnie przyswajalny. Tradycyjne lody powinni więc często jadać ludzie starsi, bo chronią przed osteoporozą.

(…)

Alternatywą dla tradycyjnych lodów są sorbety – oparte na wodzie i zamrożonych owocach, bez dodatku mleka i śmietany. W prawdziwym sorbecie zawartość cukru jest niewielka, ogranicza się ona bowiem do występowania naturalnych cukrów owocowych (zdarzają i sorbety dosładzane, więc lepiej upewnić się w cukierni). Sorbety są też jedynym wyjściem dla osób uczulonych na laktozę i gluten, które nie mogą spożywać lodów, zawierających składniki pochodzenia zwierzęcego.

Od pięciu lat furorę w Polsce robią Gelati Giuseppe – lody spełniające wszelkie normy diety wegańskiej, robione według receptury opracowanej przez Giuseppe Lamandiniego. Zamiast krowiego mleka używa się mleka sojowego lub ryżowego, sacharozę zastępuje syrop z agawy, ksylitol – syrop brzozowy lub nierafinowany cukier z trzciny cukrowej. Dodatkowo wzbogacone są o inulinę, naturalny prebiotyk, który jest rozpuszczalnym błonnikiem, regulujący pracę jelit i spowolniający wchłanianie cholesterolu. Gelati Giuseppe, wyróżnione w 2011 roku przez brytyjską organizację The Vegan Society, nawiązały współpracę z najbardziej znanymi wegańskimi restauracjami i barami w całej Polsce, a do lodów kibana (kiwi-banan) lub tahini dochodzą co sezon nowe smaki. Wszyscy dostawcy surowców – w tym i egzotycznych owoców – muszą legitymować się biocertyfikatami i spełniać wymogi Fair Trade, bo sopocka cukierenka była pierwszą w tym segmencie europejską lodziarnią „cruelty free” – gwarantującą konsumentom nie tylko zdrowy i dobry smak, ale i czyste sumienie.

3

Co ciekawe, lody nie tylko dostarczają cennych składników odżywczych, ale i wpływają pozytywnie na nasz umysł – ze względu na wysoką zawartość węglowodanów ich spożycie powoduje gwałtowny wzrost poziomu endorfin – hormonów, odpowiedzialnych za uczucie zadowolenia i euforii – oraz serotoniny – „hormonu szczęścia”, regulującego m.in. sen, ciśnienie krwi i poziom pobudzenia seksualnego.

Jak odróżnić slow lody od fast foodu?

Nie bądźmy jednak łatwowierni – nie wszystkie lody są zdrowe. Pomiędzy tymi wytwarzanymi w sposób tradycyjny a przemysłowymi jest przepaść. Pierwsze produkowane są tuż przed ich konsumpcją, drugie – dzięki zastosowaniu konserwantów mają nawet roczną datę ważności. W tych drugich stosuje się też często zamiast naturalnych chemiczne barwniki i aromaty. W końcu, te pierwsze dostępne są w  najprzeróżniejszych smakach, jakie tylko przyjdą ich producentom do głowy, podczas gdy przemysłowe nie mają tak zróżnicowanej oferty. Różnice można by jeszcze długo mnożyć. Jak zatem odróżnić te pierwsze od drugich?

– Podstawowym kryterium jakości lodów jest to, czy nam smakują – tłumaczy Piotr Lamenta z firmy Primulator, sprzedającej maszyny do produkcji lodów. – Kolejnym ważnym sygnałem jest informacja o ich zawartości i pochodzeniu surowców. Pamiętajmy, że tak naprawdę lody mleczne składają się zaledwie z kilku składników: mleka, śmietany, cukru, czasem jajek oraz smaków, w przypadku lodów czekoladowych smak to po prostu kakao i czekolada, w przypadku lodów migdałowych – zmielone migdały, w przypadku lodów lemoniadowych – lemoniada z cytryn, itd. – wyjaśnia.

(…)

Cały materiał przeczytacie w najnowszym wydaniu „SlowLife Food & Garden”.

Tekst: Maciej Orłowski

Zdjęcia: Tomasz Budasz, Fotolia

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *