Dbajmy o nasze dzieci – świadomie!

Znane przysłowie mówi, że czym skorupka za młodu nasiąknie, tym na starość trąci. I jest w nim sporo racji, bo jeśli za młodu będziemy zdrowo się odżywiać i korzystać z kosmetyków opartych na naturalnych składnikach, będziemy lepiej i zdrowiej żyć. Zabiegani, zapracowani, zapominamy o tym, co daje nam natura. Żyjemy w biegu, nie czytamy etykiet, kupujemy na oko. Może warto się zatrzymać i zweryfikować, co oferuje rynek, aby świadomiej kupować?

Rozmawiam z Dominiką Chirek, prawniczką, blogerką, ale przede wszystkim mamą, która nie boi się pisać o tym, jakie niebezpieczeństwa czyhają na nas w świecie beauty.

Rozmawia: Piotr Chabzda

Czy Polacy kupują świadomie?

Polacy kupują coraz bardziej świadomie. Kiedyś robiąc zakupy zwracaliśmy uwagę tylko na cenę i ewentualnie w produktach żywnościowych na termin przydatności do spożycia. Dziś coraz więcej z nas czyta etykiety, a przede wszystkim listę składników. Unikamy nie tylko glutaminianu sodu, ale także syropu glukozowo-fruktozowego czy aspartmu. Polacy szybko się uczą, a producenci to widzą, zmieniają skład i potem chwalą się, że ich produkty nie zawierają wzmacniaczy smaku czy innych potencjalnie rakotwórczych składników.

W naszej rodzinie 9-letnia Karolina orientuje się, jakie soki, czy jogurty nadają się dla dzieci. Dlatego w kwestii składników powinniśmy zaczynać edukację od naszych dzieci. To dotyczy nie tylko żywności, ale także kosmetyków. Za kilka lat to będą nastolatki, które inaczej spojrzą na kosmetyki do makijażu i sztuczne paznokcie.

Jakimi kryteriami kierujemy się najczęściej wybierając kosmetyki?

Ideałem dla mnie byłoby, aby to również była lista składników. Ale tutaj nie jest to takie proste, bo listę składników kosmetyków nie jest łatwo rozszyfrować. Kupując je kierujemy się głównie ceną, ale to nie jedyne kryterium. Wiele kobiet wierzy, że kosmetyki sprzedawane w aptekach są lepsze, bezpieczniejsze niż te z drogerii. To błąd. Nie istnieją żadne prawne kryteria, które wymagałyby wyższych standardów (czyli np. bardziej naturalnej listy składników) dla specyfików sprzedawanych w aptekach. Często zdarza się, że zawierają one mnóstwo potencjalnych alergenów. Delikatny zapach albo jego brak, i białe minimalistyczne opakowanie nie oznacza, że od takiego kremu nie dostaniemy uczulenia.

Przez ostatnich kilka lat obserwujemy ogromne zainteresowanie kosmetykami naturalnymi. Często jest jednak, że o wyborze i kupnie produktu decyduje jego cena. Co musiałby się stać abyśmy w końcu zrozumieli, że za jakość trzeba płacić?

Cały czas przekonuję do czytania listy składników kosmetyków, a nie kierowania się reklamą, czy ceną. Weźmy np. krem na bazie soku z aloesu. W jednym to będzie sproszkowany sok z aloesu, a w drugim ręcznie wyciskany czysty sok z aloesu pochodzący z upraw ekologicznych. Oba kremy zawierają naturalny składnik w postaci soku z aloesu, ale chyba nie mamy wątpliwości, który będzie bardziej wartościowy, ale i dużo droższy.

Podobnie jest z masłem shea – nierafinowane, tłoczone na zimno będzie droższe od rafinowanego, ale za to bogatsze w składniki odżywcze, których pozbawia rafinacja, czyli podgrzewanie do odpowiedniej temperatury w celu usunięcia charakterystycznego zapachu i zanieczyszczeń. Proces ten odbywa się często z użyciem szkodliwych środków chemicznych, które pozbawiają masło shea substancji odżywczych. Dlatego lepiej wybierać droższe masło nierafinowane.

Zagłębmy się bardziej w dział kosmetyków dla dzieci. Coraz więcej firm produkujących kosmetyki naturalne tworzy linie dla najmłodszych. Jednak z doświadczenia moich sióstr wiem, że pielęgnując swoje pociechy młode matki używają sprawdzonych szamponów, olejków, kremów czy pudrów. Czy współczesne matki są gotowe na używanie nie do końca jeszcze znanych produktów naturalnych?

Współczesne matki poszukują nowych kosmetyków, także naturalnych, bo ich dzieci mają problemy skórne. Wciąż pokutuje przekonanie, że jeżeli kosmetyk jest przeznaczony dla dzieci, to na pewno jest łagodny i ma same bezpieczne składniki. A tak nie jest. Skład niektórych kosmetyków dla dzieci jest dla mnie nie do zaakceptowania i nie polecałabym ich nawet dorosłym.

Noworodki w ogóle nie potrzebują kosmetyków, wystarczy kąpiel w samej wodzie, płyn do kąpieli może poczekać. Potem warto sięgnąć po kosmetyki bez zapachu, nieperfumowane. Słyszałam narzekania matek, że naturalne kosmetyki dla dzieci nie pachną. Dzieci nie potrzebują i nie chcą sztucznych zapachów. Często pachnące kosmetyki są przyczyną alergii skórnych, mogą też powodować bóle głowy czy rozdrażnienie. W kosmetykach dla dzieci liczy się przede wszystkim krótki prosty skład. Jeśli oliwka – to oparta na olejach roślinnych, a nie paraffinum liquidum, a jeśli zasypka to bez talku, np. na bazie skrobi kukurydzianej.

Skąd biorą informacje na temat produktów, które warto kupić?

Internet jest popularnym źródłem zbierania opinii o kosmetykach, ale nie zawsze dobrym. Owszem, znajdziemy piękne sfotografowane kosmetyki i szczegółowe opisy blogerek. Pamiętajmy o tym, że czasami pozytywna opinia to „zapłata” za kosmetyki otrzymane od producenta, dystrybutora czy agencję PR. Jeżeli na blogu znajdziemy tylko powtarzające się zachwyty i same peany na cześć recenzowanych kosmetyków, to taki blog nie jest wiarygodnym źródłem informacji, tylko zwykłym słupem reklamowym.

Czytałam niedawno recenzję na temat nowej linii kosmetyków dla dzieci dostępnych w popularnej drogerii, gdzie autorka wywnioskowała, że skoro kosmetyki są dermatologicznie przebadane, to tym samym są bezpieczne dla dzieci. Niestety lista składników mówiła co innego. Termin „przebadane dermatologicznie” nic nie znaczy. Nie można na tej podstawie wnioskować, że to bezpieczny kosmetyk, po użyciu którego dziecko nie dostanie alergii. To tylko pusta deklaracja marketingowa, na którą nie należy się nabierać.

Czasy, w których żyjemy, są okrutne. Coraz częściej słyszymy m.in. o alergiach, atopowym zapaleniu skóry. Firmy kosmetyczne prezentują w reklamach uśmiechnięte, zdrowe dzieci oraz kosmetyki, dzięki którym nasze pociechy zostaną chronione przed wpływem szkodliwych czynników zewnętrznych. Jednak składy na etykietach tych produktów często pozostawiają wiele do życzenia. Na co warto zwracać uwagę kupując kosmetyki dla najmłodszych?

Przede wszystkim kierować się zasadą – mniej znaczy więcej. Minimalizm kosmetyczny jest jak najbardziej wskazany przy zakupach kosmetyków dla dzieci. Noworodki nie potrzebują kremu na odparzenia pieluszkowe od pierwszego dnia życia, bo przecież od urodzenia nie mają żadnych odparzeń. Możemy zaufać kosmetykom dla dzieci z uznanym międzynarodowym certyfikatem ekologicznym, np. NaTrue, COSMOS Natural/Organic, USDA Organic, ecocert, czy Soil Association. Taki certyfikat daje nam gwarancję, że w składzie nie ma żadnych niepożądanych substancji mogących zaszkodzić bardzo młodej skórze. Jeśli nie ma certyfikatu, trzeba czytać listę składników. Jak już mówiłam wcześniej, unikajmy zapachów, a także niepotrzebnych konserwantów (parabenów), glikoli (propylene glycol) i PEG-ów. Im więcej nazw przypominających lekcje chemii, tym gorzej.

Pani Dominiko, zacznijmy jednak od samego początku. Czy szpitale, położne pomagają młodym matkom w wyborze kosmetyków dedykowanych do pielęgnacji skóry dzieci?

Wszystko zależy od położnej. Zwykle polecają jedną maść pod pieluszkę i mają małą wiedzę na temat kosmetyków, ich składów. Ale spotkałam jedną położną, z którą miałam zajęcia na szkole rodzenia i poleciła mi kosmetyki naturalne dla dzieci. To są jednak wyjątki. Położne skupione są bardziej na porodzie, a nie na pielęgnacji noworodka po wyjściu ze szpitala.

Co tak naprawdę zawierają wyprawki dla dzieci, które młoda matka otrzymuje w szpitalu?

Marzy mi się ekologiczna wyprawka ze szpitala – z kosmetykami naturalnymi oraz nieperfumowanymi pieluchami i niewybielanymi chlorem. Tymczasem w szpitalach rozdawane są po prostu ulotki reklamowe koncernów, które wspierając finansowo szpitale mają monopol na skompletowanie wyprawki. Sama dostałam próbki kosmetyków, które w mojej opinii kompletnie nie nadawały się dla niemowląt. Gdybym nie miała wiedzy o składnikach kosmetyków, pewnie bym ich używała, sądząc, że skoro daje mi je szpital, to znaczy, że lekarze i położne je polecają.

Pani zdaniem, jakimi kryteriami powinna kierować się młoda matka kupując kosmetyki dla swojego dziecka?

Przegląd kosmetyków trzeba zrobić już w ciąży. To jest czas na studiowanie listy składników i szukanie ekologicznych kosmetyków. Przyszła mama powinna zacząć od własnej kosmetyczki. Polecam jeszcze przed porodem zacząć samej używać kosmetyków dla dzieci. Oliwka dla niemowląt oparta o oleje roślinne jest doskonała do pielęgnacji ciała mamy w ciąży, jak i po porodzie. Używanie razem z dzieckiem tych samych kosmetyków to same korzyści: mniej kosmetyków w łazience, oszczędność czasu, znaczne zmniejszenie ryzyka alergii skórnych. Ważne jest też to, że nasze dziecko będzie mogło poczuć zapach skóry mamy, a nie sztuczny zapach truskawkowego balsamu do ciała, który z truskawką nie ma nic wspólnego.

 

Zdjęcia: Łukasz Kamiński, Archiwum prywatne

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *